Zostałem zaproszony do Rzeszowa na konferencję “Kierunek 2.0″ (dopiero niedawno wróciłem). Miałem tam referat zupełnie z blipem niezwiązany i starałem się nie robić serwisowi reklamy, natomiast nie mogłem powstrzymać innych prelegentów, którzy wielokrotnie do blipa nawiązywali. Na konferencji miała miejsce rzecz dość niezwykła i to właśnie dzięki blipowi.
Wiecie jak to jest na takiej konferencji… Siedzi się, słucha się i się komentuje (po cichu, do sąsiada, czasem nieco głośniej). Ale nas (mam tu na myśli prelegentów) usadzono przy stole na przeciwko publiczności (OK, trochę zażartowałem z tym linkiem, publiczność była). W takiej sytuacji głupio trochę szeptać sobie na ucho, nie mówiąc już o głośniejszym wyrażaniu własnych opinii na temat tego, co mówi prelegent. Mieliśmy wifi, mieliśmy laptopy, zaczęliśmy (mowa tu o przynajmniej 3 osobach) blipować.
Okazało się, że kilku(nastu) blipersów czy bliperów, też jest z nami. Niektórzy siedzą na widowni, niektórzy oglądają transmisję z konferencji na żywo przez internet. Komentowaliśmy więc w grupie znajomych wydarzenia na sali. Kolejny krok: założyłem użytkownika “kierunek20″: kokpit tego użytkownika stał się miejscem, w którym razem z internautami na bieżąco opisywaliśmy nasze wrażenia.
Wreszcie krok ostatni: podłączyliśmy blipa (z mojego laptopa) do rzutnika. W tym momencie uczestnicy konferencji w “realu” mogli czytać to, co pisali bliperzy. Bywało też tak, że kamerzysta kierował kamerę na ten właśnie ekran (powstawała w ten sposób pętla, w której sam się gubiłem). Wyglądało to tak (przepraszam za deeplinking):

A tak pisze o tym eskey na swoim blogu:
Dawało to efekt wszechstronnej mulitmedialności/interaktywności (obraz, dźwięk, komentarz, pytania, odpowiedzi). Otrzymałem od mat.te zaproszenie do osobistego odwiedzenia konferencji, ale jednodniowa wycieczka do Rzeszowa była nierealna. W zamian za to mogłem na bieżąco śledzić wydarzenie i de facto brać w nim udział. A to dzięki możliwościom, jakie dają internetowe technologie i pomysły (wśród nich transmisja strumieniowa i blip jako te wyróżniające się).
I pokazuje zrzuty ekranowe, z których polecam ten (pokazujący, jak to wyglądało z punktu widzenia użytkownika) i ten (pokazujący, jak prelegenci próbowali podgrzewać atmosferę wśród internetowej części publiki).
Blipersi zadawali pytania na blipie, prelegenci odpowiadali na nie w realu. Wrażenie uczestnictwa było bardzo silne. Fragmenty komentarzy z oficjalnego bloga imprezy:
Super się oglądało, oczywiście podwójna przyjemność to blipowanie w czasie rzeczywistym w trakcie konferencji (Felinity)
Blipowanie wyszło tak w locie, dzięki wam, nie było planowane, dla mnie bomba [...] A blip to przez nas zupełnie nie przewidziana akcja, wyszła super niespodzianka. Następnym razem to coś takiego można zorganizować.
Jakichś ludzi, którzy będą na bierząco w necie z zainteresoanymi rozmawiać (dmalec)
Dla mnie również bomba :) Najlepsze były pytania przez blip (menic)
A jeszcze Sebastian Kwiecień nadawał własną relację na blipie (dzień 0, 1, 2)
Dziękuję wszystkim uczestnikom. Tym którzy byli na konferencji i tym, których nie było. Przestałem to właściwie rozróżniać :-) No i organizatorom. Blip blipem, a bez video nie byłoby niczego. Nawet Kononowicza.